piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 7 cz. 1

Po całym dniu leżenia na plaży, zmęczona ósemka przyjaciół udała się do pokoju hotelowego. Wcześniej wkroczyli do włoskiej restauracji na kolację. Zmęczona i spalona Angelika wiedziała, że za chwilę będzie musiała powiedzieć Rylandowi jak było. Trzy przyjaciółki próbowały wymyślić, jak siedemnastolatka ma to powiedzieć.
- Przecież nie powie: Kotku, gdy całowałam Cię to jeszcze miałam chłopaka.- zadrwiła Blanka. Nie zorientowały się kiedy do ich sypialni wszedł Ryland.
- Angelika? O czym Ty mówisz?- stał w progu drzwi, a zaskoczona dziewczyna starała się uspokoić akcję serca i wytłumaczyć mu.
- Ry...Ry... To nie tak!- spuściła głowę w dół tak, aby nie widział napływających do jej oczu łez.
- To jak?!- wykrzyczał siadając na kanapie w salonie.
- Ja miałam Ci to dzisiaj powiedzieć.- zkruszona usiadła obok niego, ale ten się odsunął.
- Co miałaś mi powiedzieć?!- był na nią bardzo zdenerwowany. Siedzący na fotelu obok Rocky postanowił nie przeszkadzać i udał się do sypialni chłopaków.
- Bo, bo...- jąkała się.- jak Cię poznałam to miałam chłopaka. Ale On nic nie znaczył! Nigdy Go nie kochałam, a dziś rano z nim zerwałam.
- To dlaczego mnie pocałowałaś?!- nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Nie chciał być znany z tego, że odbił temu komuś dziewczynę.
- Bo to w Tobie się zakochałam.- przybliżyła się do niego, jednak On ponownie się odsunął. Nie wiedział co robi. Tak naprawdę to chciał teraz ją pocałować, przytulić i przebaczyć. Serce kazało mu robić co innego, a rozum co innego. Czuł, że przy niej nie może bić się z uczuciami, więc postanowił do rana to przemyśleć.
- Zostaw mnie samego.- rzucił bez uczuć. Jej oczy w sekundzie napłynęły łzami. Jednej pozwoliła samotnie płynąć, jednak drugiej już nie. Serce mu się krajało, gdy widział jej łzy. Opuścił głowę w dół, aby ich nie widzieć .
- Ale...- zaczęła.
- Zostaw mnie.- przerwał jej. Bez słowa wstała z kanapy i poszła do sypialni dziewczyn.
- I jak? Jak zareagował? Jest dobrze?- ledwo przekroczyła próg, a Blanka i Rydel zalały ją tysiącami pytaniami. Nie odpowiedziała im, tylko rzuciła się na swoje łóżko i zakryła twarz w poduszkę głośno szlochając. Dziewczyny próbowały ją pocieszyć, jednak na nic były ich starania. Chciała być sama. W tym samym czasie do salonu, gdzie przebywał Ryland wszedł Rocky.
- Spieprzyłeś sprawę.- westchnął siadając obok brata.
- Myślisz, że nie wiem?- wyglądał jakby miał zaraz się rozpłakać. Zależało mu na niej. I to bardzo. Pierwszy raz czuł przy jakiejkolwiek dziewczynie coś takiego.
- Napraw to, zanim będzie za późno.
- Ciekawe jak. Ona pewnie teraz nie chce ze mną gadać. Poczekam do rana. Ale...przecież to nie tylko moja wina! Muszę  to przemyśleć.- stwierdził rozkładając się na kanapie.
- Jak chcesz.- wstał z miejsca siedzącego i ruszył do sypialni.
- Rocky!- zawołał brata, który już chwytał klamkę od drzwi.- Dzięki.- uniósł delikatnie kąciki ust w geście podzięki. Brunet odwzajemnił jego uśmiech i zniknął za drzwiami pokoju. Zmęczony Ryland całą tą sytuacją próbował zasnąć, ale bezskutecznie. Po paru godzinach zasnął. Gdy blisko trzeciej w nocy obudził się, próbował poukładać w swojej głowie wszystko. To samo próbowała zrobić Angelika. Gdy zrobił to, włączył telewizor, aby się oderwać od tego wszystkiego. Oglądał cokolwiek, gdyż wszystko było w języku polskim.

---------------------------------------------------
Mimo, że nie dobilście dwóch komentarzy, wstawiamy nexta po prawie miesiącu. Wiem, że krótki, ale to cz.1 tego rozdziału. Nie będę wam stawiać poprzeczki co do ilości komentarzy. Zastanawiam się nad przeniesieniem bloga na wattpada. By było łatwiej mi i wam. Mam nadzieję, że skomentujecie xd napiszcie, co sądzicie o przeniesieniu tego ff na wattpada ;*

piątek, 13 listopada 2015

Rozdział 6

*Oczami Angeliki*
Jechaliśmy do klubu piętnaście minut. Opierałam głowę, o ramię mojego chłopaka i rozmyślałam: Jak zerwać z Patrykiem? Może i Blanka mi powiedziała jak mam to zrobić, jednak nie jestem przekonana do sposobu zrywania przez telefon. Muszę to zrobić jutro. Zrobię to jutro, nie będę tego ciągła w nieskończoność. Kocham Rylanda. Co jeśli się dowie, o tym że mam chłopaka? Którego nie kochałam i nie kocham, ale Go mam. Znamy się z Rylandem niecały tydzień, ale ja jestem pewna swoich uczuć. A parą jesteśmy od paru godzin? Coś koło tego. Niegdyś mogłam tylko pomarzyć o kimś takim jak Ryland. Czuję się przy nim jak przy nikim innym. Dla niego zrobię wszystko. Liczy się tylko On. Może to i głupie, ale co poradzę. Chciałam tu i teraz się na niego rzucić i być w jego objęciach w nieskończoność. Gdy tylko mnie dotyka, czuję motyle w brzuchu. Gdy całuje, moje ciało zastyga i przechodzi po nim przyjemny dreszcz.
- Jesteśmy kotku.- Z moich rozmyśleń wybudził mnie brunet, o którym myślałam. Wyszedł z auta i przytrzymał mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
- Dziękuję.- Wyszłam z samochodu wtulając się w ramię osiemnastolatka. Noc była ciepła. Bez chmurne, gwieździste niebo i okrągły księżyc w pełni. Gdy wszyscy wyszli z pojazdu, udaliśmy się do wejścia klubu. Pokazaliśmy identyfikatory, które dostaliśmy wcześniej i bez problemu znaleźliśmy się w lokalu. Głośna muzyka i kolorowe światła sprawiały, że nie słyszałam swoich własnych myśli. Złapałam chłopaka za rękę, aby się nie zgubić i wraz z Lynchami, Blanką i Ellingtonem usiedliśmy przy barze. Ja zamówiłam Coca- Cole, gdyż miałam zdrowy rozsądek, i mimo wszysko siedemnaście lat. Blanka i Rydel wzięły to samo co ja, natomiast Ryland słabego drinka. Lynchowie i Ratliff zamówili na spróbowanie czystej, gdyż w Polsce nie mieli okazji jej spróbować. Poszliśmy na parkiet za ten czas, gdy barman przygotowywał napoje. Tańczyłam wraz z moimi przyjaciółkami. Po pięciu minutach napoje były gotowe. Wszyscy usiedliśmy na narożniku w rogu sali przy stoliku.
- Ale mocne!- Wykrzyczał Rocky popijając wódkę wodą.
- I dobre!- Również wykrzyknął Ellington. W międzyczasie dosiadła się do nas Sarsa.
- Słyszał Twoją piosenkę, jest bardzo dobra.- Powiedziała Rydel biorąc łyka Coli.
- Ojej, miło mi to od Ciebie usłyszeć, uwielbiam waszą muzykę.- Uśmiechnęła się do niej wokalistka.
- To w takim razie, nam też jest miło.- Zaśmiała się blondynka bawiąc się słomką w prawie pustej szklance po Coli. Poczułam zimny przyjemny dotyk na nadgarstku.
- Zatańczymy?- Spytał mnie Ryland, na co  odpowiedziałam uśmiechając się i wstając z kanapy. Poszliśmy w głąb tłumu ocierając się o różne ciała. Oplątałam ręce za jego kark, a On położył swoje ręce na mojej talii przybliżając się. Tańczyliśmy wolno, mimo tego, że w głośnikach brzmiała dość szybka piosenka.
- Powiem Ci to na wypadek, gdyby ktoś Ci tego nie powiedział: Jesteś najpiękniejsza na świecie, kocham Cię.- Na ostatnich dwóch słowach zrobiło mi się gorąco, poczułam motyle w brzuchu i przyspieszoną akcję serca.- Masz świetny tyłek.- Zaśmiał się wypowiadając ostatnie trzy słowa. Ni z tąd ni z owad zrobiło mi się smutno.- Nikt Ci tego nie mówił?- Spytał mnie zaskoczony. Pokiwałam przecząco głową.- To ja Ci to mówię. Jesteś piękna, kocham Cię i ostatnie sobie odpuszczę.- Moment, On coś sugeruje?
- Sugerujesz coś?
- Ja? Nie. Chciałem, aby wyszło poważnie.- Przytuliłam Go mocno i szpenęłam do ucha:
- Też Cię kocham.- Wtuleni w siebie tańczyliśmy przez dziesięć minut. Po trzech piosenkach zeszliśmy z parkietu i usiedliśmy na kanapie obok Lynchów, Ellingtona i Blanki. Noc mijała nam bardzo miło. Chłopaki pili, ja też skusiłam się na jednego kieliszka wódki, ale na tym poprzestałam. Po paru godzinach Rydel stwierdziła:
- Chłopaki, zbieramy się, jesteście już nawaleni w trzy dupy.- Blondynka wstała z kanapy i wzięła torebkę do ręki ciągnąc Rossa za włosy.
- Mów za siebie.- Gadał pijackim głosem dziewiętnastolatek.
- Idziemy, albo jutro jak wytrzeźwiejesz pożałujesz.
- Bożee.- Jęknął wstajac z miejsca siedzącego zakładając skórzaną kurtkę.- Idziemy, wstawać.- Wykonaliśmy polecenie blondyna, gdyż byliśmy zmęczeni. Bus podjechał pod klub, wsiedliśmy do niego, w końcu nie wytrzymałam i usnęłam...

- Nie upuść jej!- Obudziłam się słysząc głos Rydel. Uniosłam jedną powiekę, by sprawdzić kto mnie niesie, oczywiście to był Ryland. Nie zamierzałam wstawać, wygodnie mi było w jego objęciach.
- Że ja? Aż tak nawalony to nie jestem.- Haha, nie mogę z niego. Prawie się wydało, że nie śpie, jednak odchrząknięcie Rikera sprawiło, że nie było słychać jak się śmieje. Doniósł mnie do pokoju, położył na łóżku, ściągnął buty, przykrył kołdrą i pocałował w czoła na dobranoc. Wyszedł z pokoju zamykając delikatnie drzwi i gasząc światło. Dziewczyny nawet nie wzięły prysznicu, tylko od razu wskoczyły do łóżek i zasnęły. To samo zrobiłam ja...

Obudziłam się jako pierwsza. Dziewczyny smacznie spały. Miały rozmazany makijaż więc nie mogłam zrobić inaczej, a mianowicie zrobić zdjęcie. Przejrzałam Aska, a tam milion pytań o tej samej treści. W jednym z nich, było dodane zdjęcie okładki gazety, a tam ja. Moment! Przecież to ja z Rylandem! Cholera! Kto to zrobił!? To zdjęcie z parku, mnie i osiemnastolatka całujących się. Dokładnie widać nasze twarze. Zpanikowana podeszłam do łóżka Blanki i ją obudziłam.
- Ej wstawaj!- Sztuchnęłam ją.
- O co chodzi?- Dobre pytanie, o co chodzi.
- Spójrz.- Pokazałam jej ekran telefonu.
- No grubo. Mam rozumieć, że nie zerwałaś jeszcze z Patrykiem.- Brawo, jeden zero dla Ciebie.
- No tak, miałam to dzisiaj zrobić.- Pewnie jest za późno, już to zobaczył. Chyba, że...
- Jest dwadzieścia po dziesiątej, On na sto procent jeszcze śpi.
- Nie śpicie?- Spytała Rydel, która przed sekundą się obudziła. Podeszłam do niej , wzięłam za nadgarstek, usiadłyśmy wszystkie na łóżku i opowiedziałyśmy Delly o moim "chłopaku", którego nigdy nie kochałam. Gdy skończyłyśmy swój monolog, pokazałyśmy blondynce zdjęcie okładki najnowszego wydania gazety plotkarskiej.
- Przede wszystkim dzwoń do Patryka TERAZ, bo nie może się o tym dowiedzieć żaden z chłopaków.- Ma rację. Wybrałam numer do siedemnastolatka, po trzech sygnałach odebrał.
- Halo?- Spytał zaspanym głosem. Jak ja się cieszę, że On spał!
- Musimy pogadać.- Rzuciłam bez uczuć.
- Dajesz.- Ziewnął, a ja włączyłam tryb głośnomówiący. Tylko Blanka rozumiała co mówię, więc tłumaczyła Rydel.
- To nie ma sensu. Ja nic do Ciebie nie czuje i nie czułam.- To nie było takie trudne jak się wydawało.
- Że co?! To po co ze mną byłaś i robiłaś mi nadzieję!- Wykrzyczał zdenerwowany.
- Nie potrafiłam, nie lubię widzieć ludzkiego cierpienia.- Cholera, myślałam, że zrozumie...
- Dobra, nara.- Rozłączył się. Od razu na duszy zrobiło mi się lepiej. Czułam się lżej.
- Ja jednak myślę, że powinnaś powiedzieć o tym Rylandowi. To będzie nie fair wobec niego.- Powiedziała Blanka. Zdezorientowana spojrzałam na Rydel.
- W sumie, to Ona ma racje.- Blondynka przyznała racje Blance. ( Się zrymowało xdd~od aut.)
- Powiem mu. Wieczorem.- Zapewniłam.- Idziecie ze mną do kiosku, chcę przeczytać ten artykuł?- Spytałam, na co dziewczyny przytaknęły. Poszłyśmy do łazienki, wytarłyśmy makijaż, który pozostał na naszych twarzach i zrobiłyśmy nowy. Po trzydziestu minutach byłyśmy gotowe. Wychodząc z sypialni zajrzałam do pokoju chłopaków, którzy spali jak zabici. Wyszłyśmy z apartamentu i zapytałam pani recepcjonistki o najbliższy kiosk.
- Prosto, później w prawo, prosto i na końcu uliczki będzie kolektura.- Uśmiechnęła się do nas, podziękowałyśmy i poszliśmy według jej wskazówek.
- Na śmierć zapomniałam, miałam Ci pomóc z tą kreską!- Powiedziałam do Delly, na co ta uśmiechnęła się.
- Później.- Zaśmiała się. Kiosk był oddalony od hotelu niecałe dziesięć minut drogi pieszo. Weszłyśmy do budki i szukałyśmy gazety z pośród tysiąca innych.
- Mam!- Odezwała się Rydel wymachując magazynem nad głową. Zaciekawione podbiegłyśmy do niej czytając artykuł i tłumacząc go na język angielski.
- To słodkie!- Powiedziała blondynka wskazując na zdjęcie moje i Rylanda w parku.
- No nie wiem. Teraz będzie grono hejterów nietolerujących nasz związek.
- Daj telefon.- Rozkazała Blanka, a ja dałam jej odblokowanego IPhone'a. Palcem włączyła Aska i pokazała mi przewijając wypowiedzi w dół. Zrobiło mu się miło, gdy je czytałam. Ludzie pisali: "Szczęścia", "Jesteście uroczy", "pasujecie do siebie" itd. Było to bardzo słodkie. Wiedziałam, że mogę liczyć na moich widzów, którzy zawsze mnie wspierają.
- I co, nadal tak uważasz?- Zapytała brunetka oddając mi telefon. Pokręciłam przecząco głową i udałam się do kasy, aby zapłacić za magazyn. Wróciłyśmy do pokoju hotelowego, a w nim zastaliśmy chrzątających się po kuchni chłopaków.
- Część słońce.- Objął mnie w pasie od tyłu. Boję się mu o tym powiedzieć, nie wiem jak zareaguje.
- Hej.- Odpowiedziałam mu całując jego policzek.
- Jajecznicy?- Obrócił mnie tak, abym była w zwrócona w jego stronę.
- To Ty umiesz gotować?- Prędzej świnie zaczną latać niż MÓJ Ryry'ś coś ugotuje.
- Jajecznice to nawet przedszkolak umie.- Spojrzałam na niego podejrzliwy wzrokiem, mówiącym "aha". - No dobra, Ell gotuje.- Wiedziałam.
- Tylko tloske, bo nie jestem głodna.- Sepleniłam i patrzyłam na niego z miną szczeniaczka. Dopiero teraz zorientowała się, że stoi przede mną półnagi w samych bokserkach.- Tylko się ubierz.- "Przeleciałam" wzrokiem po jego nagiej klatce piersiowej przygryzając dolną wargę.
- Idę.- Pocałował mnie w czoło i poszedł do sypialni chłopaków. Za to ja udałam się do kuchni, w której chrzątali się z kacowani bracia i Ellington.
- Hej wszystkim.- Przywitałam się z bananem na twarzy.
- Hej.- Mruknęli tak, jakby ktoś całe powietrze z nich wypuścił.
- Kac?- Między innymi dlatego nie wypiłam więcej niż jeden kieliszek na spróbowanie. Pomijając fakt, że mam siedemnaście lat.
- Ta. Głowa nawala jak cholera.- Powiedział szeptem Ross łapiąc się za głowę.
- Słyszałam, że jajka są dobre na kaca.- Usiadłam na blacie kuchennym obok Rocky'ego.
- Właśnie Ell robi. Jak On może nie mieć kaca. My tu ledwo zipiemy, a ten lata jak skowronek.- Próbował zaśmiać się Riker, jednak ból głowy mu na to nie pozwalał. Do kuchni weszła Rydel.
-  Macie i pijcie.- Położyła dzbanek z sokiem pomidorowym na blacie kuchennym.
- A co to, to czerwone?- Wskazał palcem na sok Rocky.
- Coś dobrego na główkę.- Puknęła braci w czoło.
- Stary, Ona Cię struje.- Rzucił poważnie Ross.
- Bardzo śmieszne, myślisz, że po czym tak Elluś lata?- Trójka braci spojrzała na siebie wzrokiem "nawet nie próbuj" i rzucili się na dzbanek "magicznego" napoju. Zachowywali się jak psy, za to ja Rydel przyglądałyśmy się tym trzem idiotom. Był z nimi niezły ubaw.
- Dobra, z racji tego, że jutro po południu jedziemy do Łodzi nie robiłem większych zakupów, kupiłem tylko jajka i... Co Oni robią?!- Do pomieszczenie wszedł Ell z małą reklamówką zakupów. Nic dziwnego, że tak zareagował. Momentalnie ja i Delly wybuchłyśmy śmiechem. Walka skończyła się nie za dobrze dla wszystkich, gdyż Rocky i Riker niechcąco wylali cały dzbanek na różowe bokserski Rossa. Ten się nieźle wkurzył i już miał wylać pozostałości na braci, jednak do akcji wkroczyła Rydel łapiąc blondyna za ramię.
- Jeśli Ci życie miłe, postaw to.- Poklepała Go po ramieniu, na co dziewiętnastolatek odłożył dzbanek na blat i poszedł do sypialni chłopaków. Ledwo powstrzymywałam się od śmiechu. Gdy blondyn wyszedł zaczęłyśmy się śmiać jak opętane. Zjedliśmy śniadanie, Rydel zrobiła zbiórkę chłopaków i razem uzgodniliśmy, że pójdziemy na plażę.

---------------------------------------------------------
Hejka naklejka ✋☕ jak widzicie jest już r6. Na wstępie: sorry za błędy, tak strasznie mi się nie chce poprawiać xddd przezyjecie, co nie? XD
Potrzebuje waszej opinii. A mianowicie dodać kogoś (nie powiem kogo 😂) do tego opowiadania, mógłby sporo namieszac 8)
Komentujesz= motywujesz
2 kom.---> next

środa, 4 listopada 2015

Rozdział 5


*Narrator*  4 dni później.
- Ruchy, ruchy! Za godzinę mamy próbę!- Poganiała chłopaków Rydel. Ubrali się tak jak na codzień, wzięli eleganckie ciuchy do przebrania i z wieszakami w rękach  poszli do białego busu. Były korki, więc na miejscu byli piętnaście minut przed czasem. Wyszli z pojazdu i kierowali się do areny. Poszli do swojej osobistej garderoby, dziewczyny poprawiły makijaż, a chłopacy ułożyli swoje włosy w nieład, i ruszyli na próbę. Próbie przyglądali się Angelika, Blanka i Ryland.
- Angelika, możemy porozmawiać.- Spytał siedemnastolatke Ryry.
- Pewnie.- Uśmiechnęła się, a brunet prowadził ją do garderoby cicho zamykając drzwi za sobą. Ręce mu się pociły, a głos łamał.
- B...bo..- Jąkał się osiemnastolatek.
- Tak?- Nie cierpliwiła się brunetka.
- Więc tak: od samego początku, ty, ty mi się... Podobasz.- Zebrał się na odwagę Ryland. Dziewczynę zamurowało. Nie wiedziała co powiedzieć. Ona czuła to samo. Zakochała się w jego iskierce w oku, którą zobaczyła po raz pierwszy.
- Wiem, że to głupie, bo...- Nie dokończył, bo brunetka wpiła się w jego gorące usta gładząc jego policzek. Zauroczony Ryland odwzajemnił pocałunek. Po jakimś czasie odsunęli się od siebie.
- Ryland, myślałam, że tylko ja to czuję.- Uśmiechnęła się do niego i ponownie pocałowała Go w usta. W brzuchu czuła coś na podobieństwo motyli. Motyle tańczyły w jej brzuchu do piosenki "All night", która rozbrzmiewała na scenie. On czuł to samo. Chciał, aby ta chwila trwała wiecznie. Zebrał się na odwagę, i zrobił to, co chciał zrobić od razu, gdy ją zobaczył podczas rozmowy na Skype. Jego ciepłe i słodkie usta, wywarły na niej spore wrażenie. Były jak narkotyk, jak dobry narkotyk. Może nie do końca. Ona mimo wszystko miała chłopaka, ale teraz nie chciała o nim myśleć. Nie zależało jej na Patryku, ale nienawidziła ranić ludzi. Wiedziała, że od razu po powrocie będzie musiała to zrobić. Tą cudowną chwile przerwała im Rydel, która chciała  się przebrać. Uchyliła drzwi, ale gdy zobaczyła co się tam dzieje rzuciła krótkie "przepraszam" i zamknęła drzwi. Para się oderwała i wyszła na zewnątrz.
- Wolne.- Powiedziała Angelika do Rydel, która przystawiała ucho do ściany, aby coś usłyszeć. Blondynka nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się speszona i weszła do pomieszczenia. Dziewczyna przylegała do ściany tak, że głowa nastolatki była pomiędzy jego rękami.
- Przejdziemy się?- Zaproponował.
- Chętnie.- Odpowiedziała uśmiechając się szeroko do bruneta. Para wyszła z areny tylnym wyjściem i udała się przed siebie. Postanowili udać się do pobliskiego parku. Usiedli na ławce. Dziewczyna opierała głowę, o jego ramie i rozmawiali o muzyce i filmach, co jakiś czas się całując. Ktoś kiedyś spytał: Jak wyglądają zakochani. Tak jak Oni. Śmiali się, wygłupiali i czuli, że znają się od dawna. Te chwilę przerwał im dzwonek telefonu Rylanda. Dzwoniła Rydel. Chłopka ciężko westchnął i niechętnie odebrał telefon.
- Tak?
- Nie przeszkadzam braciszku?- Spytała dwudziestodwulatka włączając tryb głośno mówiący, aby cały zespół mógł usłyszeć ich rozmowę.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Hej Rydel!- Krzyknęła siedemnastolatka do telefonu bruneta.
- Hej! No nie wiem, ale myślę, że tak.
- To dobrze myślisz. 1:0 dla mojej siostrzyczki!- Powiedział z sarkazmem.
- To nie przeszkadzam, pa.- Już miała się rozłączyć, gdy osiemnastolatek powiedział:
- Słychać, że masz tryb głośno mówiący, pozdrawiam Rocky'ego, który coś tam mówi pod nosem.- Zaśmiał się Ryland wraz z Angeliką.
- Cholera! Jak Ty to słyszałeś?- Spytał unosząc ton Rocky siedziący przy Rydel.
- A widzisz, magia.- Zaśmiali się.- Dobra, nie mam czasu, Elo.- Rozłączył się nie czekając na odpowiedź. Rydel pobiegła do braci, którzy zajadali naleśniki w bufecie, w którym było parę gwiazd, których Rydel nie znała. Odnalazła swoich braci i przekazała im najnowsze wieści.
- Mówiłam wam, że nasz najmłodszy braciszek ma dziewczynę?- Pisnęła z zachwycenia blondynka.
- Kolejny? Zwariuje od tych bab. Jedną mam przed sobą, która mnie wkurz...- Nie dokończył Rocky, bo Riker szepnął mu do ucha:
- Dla swojego dobra nie wkurzaj jej.
- A ja się jej nie boje!- Wykrzyczał na całe pomieszczenie brunet, za co dostał w ucho od siostry.
- A nie mówiłem...- Szepnął przez zaciśnięte zęby najstarszy z rodzeństwa, na co dwudziestolatek wstał z krzesła i puknął dziewczynę w nos i zaczął uciekać. Blanka, która dotychczas siedziała cicho, wybuchła śmiechem. Rydel goniła młodszego brata po całym bufecie, wbiegając do kuchni. Brunet czaił się za kucharkami, które ubłagał o chwilę nie ruszania się.
- Przepraszam, widziały może panie takiego wysokiego bruneta z kucykiem?- Spytała grzecznie dwudziestodwulatka chodząc po pomieszczeniu. - Mam Cię!- Wykrzyczała blondynka wyciągając go za kucyka zza pleców jednej z kucharek.
- Ała, to boli!- lamentował Rocky.
- Ma boleć! Może zrozumiesz, że ze mną się nie zadziera!- Wykrzyczała Delly popychając bruneta na miejsce siedzące obok Rossa, który śmiał się do rozpuku.
- A tobie co?- Spytał Rocky i od razu tego pożałował. Blondyn wyciągnął telefon i pokazał swojemu rodzeństwu nagie zdjęcie Rocky'ego spod prysznicu. Nikt nie potrafił opanować śmiechu.
- Oddaj!- Wyrwał dziewiętnastolatkowi telefon i skasował żenujące zdjęcie.
- To pozostanie w naszych pamięciach.- Wycierał łzy od śmiechu Ellington. W tym samym czasie do bufetu weszła Angelika z Rylandem. Gdy zobaczyli parę, cały zespół wraz z Blanką zaczęli wiwatować i klaskać na cześć nowej pary.
- Coś się stało?- Spytała Angelika skromnie się uśmiechając i siadając obok Rydel, a Ryland obok siedemnastolatki.
- Przecież wiemy.- Szturchnęła ją łokciem Rydel, brunetka bawiła się palcami i uśmiechała.
- Pasujecie do siebie idealnie.- Oznajmił z entuzjazmem Ross.
- Jesteś głodna?- Spytał Angeliki Ryland obejmując ją w talii.
- Nie dziękuje, a ty?- Wtuliła się do niego opiarając głowę o jego ramię.
- Ja też nie.- Pocałował ją w usta.
- Oooo, to takie słodkie!- Powiedzieli jednocześnie pozostali, nawet Rocky, któremu najwidoczniej polepszył się humor.
- Idę do toalety.- Oznajmiła Blanka.
- Ja też muszę skorzystać.- Wstała z krzesła Angelika i ruszyła za swoją przyjaciółką.
- Laska, a ty czasem nie masz chłopaka?- Spytała Blanka  nabierając na ręce mydło.
- Zapomniałam... Muszę mu powiedzieć. Cholera, to nie będzie proste.
- Zadzwoń do niego. Wytłumaczyć, że od dawna nic do niego nie czujesz.- Rzuciła bez uczuć Blanka poprawiając włosy.
- Przez telefon? Wole osobiście.
- I co, będziesz przez niecały miesiąc kisić to w sobie? Ulży Ci.
- Może masz rację...- Wachała się Angelika.
- Nie może tylko na pewno.- Odwróciła przyjaciółkę tak, aby patrzyła na nią.- Ja się na tym znam.- Blanka miała wielu chłopaków, a nawet teraz jest w związku i jest szczęśliwa. Przyjaciółki przytuliły się i poszły do reszty siedzących przy stole przyjaciół.
- Kiedy ja będę miał próbę?- Spytał Ryland, który miał za zadanie rozgrzanie publiczności przed R5.
- Jak Margaret skończy.- Odpowiedziała bratu Rydel.
- A teraz kto jest na scenie?
- Właśnie Ona. Za dziesięć minut wchodzisz.- Rzekła dwudziestodwulatka wtulając się w Ellingtona.
-To ja już się zbieram.- Wstał z krzesła i wziął Angelikę za rękę .
- Jacy oni są aww.- Oznajmiła blondynka słodkim głosikiem. Para wyszła z pomieszczenia jadalnego i poszła w kierunku garderoby. Ryland wyciągnął laptopa z pokrowca i usiadł na kanapie.
- Co zagrasz?- Spytała brunetka siadając obok bruneta.
- A co byś chciała?- Odpowiedział pytaniem na pytanie kładąc laptopa na sofie.- Zagram co tylko chcesz z dedykacją dla Ciebie.
- Słodkie jesteś.- wtuliła się w ramię osiemnastolatka. - Poproszę Bars and Melody "shining star"
- Dla Ciebie wszystko.- Pocałował dziewczynę. Zakochani usłyszeli pukanie do drzwi.
- Proszę!- Krzyknął biorąc laptopa do rąk.
- Ryland, wchodzisz na próbę, już wszystko gotowe.- Odezwał się głos nieznajomego dla tej dwójki mężczyzny. Rzucił któtkie "Okej", wziął laptopa pod pachę i Angelikę za rękę. Postawił komputer na stanowisku DJa , a dziewczyna usiadła na brzegu sceny machając nogami. Gdy usłyszała dźwięk znajomej piosenki odwróciła się w stronę chłopaka i usiadła po turecku. Ryry na początek puścił "Where are u now", a na końcu "Shining star" specjalnie dla niej.
- Dziękuje.- Powiedziała uśmiechając się i całując jego policzek. Chłopak odwzajemnił uśmiech nastolatki.
- Poczekaj.- Odrzekł i pędem pobiegł do bufetu zostawiając dziewczynę na scenie.   Podbiegł to pierwszego lepszego stoliku i zabrał różę, która stała w wazonie na każdym stoliku. Wrócił do niej z schowanym kwiatkiem za plecami zabierając ja ze sceny.
- To dla Ciebie.- Oznajmił wyciągając zza pleców kwiat i wręczając go jej. Za sceną byli również prowadzący, którzy przygotowywali się do gali i nominowani artyści, którzy przyglądali się i klaskali niedoszłej parze.
- Bym zapomniał.- Dodał.- nie spytałem się, czy chcesz być moją dziewczyną.- Złapał ją za dłonie i przyglądał się jej reakcji.
- Oczywiście, że będę głuptasie!- Pocałowała Go, a zgromadzeni za kulisami zaczęli gwizdać i klaskać. Po półtorej godzinie, gala się rozpoczęła. Angelika i Blanka pomagały Stormie zapanować nad włosami chłopaków i Rydel. Gotowy zespół wraz z Rylandem byli gotowi, na zaczynający się za dziesięć minut występ najmłodszego z Lynchów.
- Powodzenia.- Powiedziały nastolatki do wszystkich występujących, a Angelika mocno wtuliła się w swojego nowego chłopaka.
- Dzięki.- Przytulił ja mocno, po czym poszedł na scenę. Przywitał się z publicznością i zaczął miksować kawałki. Skakał po stole ze sprzętem, niczym po trampolinie. Widownia bawiła się niesamowicie. Skakali tak samo jak DJ. Po dwudziestu ośmiu minutach miksowania piosenek powiedział:
- A teraz piosenka z dedykacją dla pewnej osoby, już Ona wie, że o nią chodzi.- Powiedział słodko się uśmiechając w stronę kulis. Dziewczyna się zawstydziła, pierwszy raz ktoś grał piosenkę przed całą Polską specjalnie dla niej, jednak było jej bardzo miło. Zagrał obiecany utwór zszedł ze sceny. Na jego miejsce wszedł Jankes i zapowiedział R5, po czym zespół zrobił swój słynny okrzyk "ready set rock". Ruszyli na scenę i zaśpiewali "All night". Cała trójka świetnie się bawiła, tańczyli i śpiewali. Po skończonym utworze wyszli dwójka ludzi, którym Angelika się nie przyjrzała i wręczyli R5 statuetkę EMA. Po skończonej gali wszyscy zostali zaproszeni na after party. Wzięli swoje rzeczy z garderoby i w głupkowatej atmosferze udali się do limuzyny, która miała ich zawieść do klubu. Oczywiście nie obyło się bez natrętnych paparazzi.

-------------------------------------------------
Elo, elo jest obiecany rozdział ;3 Z góry przepraszam za błędy, jak będę miała czas to poprawie. Wow, zauważyłam że jest już +1000 wyświetleń! Dziękuje <3 Z tej okazji komentujecie! Dużo!  Mają być trzy komy, jasne? XD Myślę, czy dodać kogoś zajebistego do tego ff i chyba tak zrobię xd No, to chyba tyle, paaaa ;**
2 komentarze- next

piątek, 30 października 2015

Rozdział 4

*Narrator*
Gdy cała ekipa wyszła z hotelu, próbowali zorientować się gdzie się znajdują kupując mapę miasta w pobliskim kiosku.
Rydel podała mapę Angelice, gdyż sama nie rozumiała polskiego. Siedemnastolatka zlokalizowała miejsce położenia i zapytała:
- Gdzie chcecie iść? Do centrum, nad zalew?- zaproponowała nastolatka podając mapę Rocky'emu.
- Na plaże nam się nie opłaca, mamy cztery godziny, trzeba by było iść na cały dzień.- Powiedział nie do końca poprawnie Rocky.
- Cztery godziny to kupa czasu, ale myślę, że nikomu teraz się nie chce leżeć plackiem na słońcu.- Wyrwał mu mapę Ellington.
- Moje kochanie dobrze gada.- Blondynka poczochrała Ellingtona po włosach i pocałowała Go w policzek.
- Jacy wy jesteś słodcy.- Odezwała się Blanka przedłużając "o" w ostatnim słowie.
- Rzygam tęczą.- Przystawił dwa palce do języka Rocky.
- Po prostu zazdroszcisz.- Wystawił mu język Ratliff.
- Ciekawe czego.- Mruknął Rocky, za co dostał od Rydel w ucho.
- Ja jestem za centrum!- Zmienił temat Ryland wystawił ręcę na obronę przed siostrą.
- Ja też!- Chórem odezwali się wszyscy i mapę spowrotem przejęła Angelika.
- Trzeba iść w kierunku Marszałkowskiej.( wymyśliłam sobie tą ulicę xD ~od aut.) - Pokazała palcem siedemnastolatka wskazując przed siebie. Szli przez piętnaście minut opowiadając sobie dowcipy tracąc przy tym rachubę czasu.
- Jaka jest różnica między studentem, a balkonem?- Zaczął dowcip Ross.- Balkon potrafi utrzymać rodzinę!- Wybuchli śmiechem. I tak minęły im kolejne piętnaście minut drogi. Doszli do rynku. W między czasie paru fanów ich rozpoznało i poprosiło o zdjęcie z R5, Rylandem, Angeliką i Blanką.  Gdy odpędzili się od małego tłumu nastolatków stwierdzili, że są spragnieni, bo przecież jest +27°C, i udali się do Starbucksa. Zamówili sobie po zimnym napoju i usiedli na ławce bawiąc się z gołębiami.
- Patrz Rocky, ktoś na Twoim poziomie!- Wskazał na gołębia Ellington. Wybuchli niepochamowanym śmiechem. Jedynie biednemu Rocky'emu, obiektem kpin nie było do śmiechu. Zmartwiona i jednocześnie roześmiana siostra objęła ramieniem brata i próbowała Go pocieszyć.
- Rocky'uś, mój Ty braciszku kochany, nie gniewaj się na nich, Oni tylko żarty sobie robią.
- Ale dlacego ze mnie?- Seplenił dwudziestolatek, trzepocząc rzęsami.
- Dorośniesz, to się dowiesz.- Rzuciła bezmyślnie dziewczyna biorąc łyka napoju ze Starbucksa.
- Eh...- Westchnął ciężko Rocky. Ryland po kryjomu przyglądał się siedzącej obok niego Angelice. Podobała mu się. Tylko Rydel o tym wiedziała, bo się jej zwierzał. Rydel można powiedzieć wszystko, Ona dochowa tajemnicy. Doradzi, gdy będziesz tego potrzebować. Gdy mama mieszkała w innym miejscu w L.A wystarczyło, że pójdziesz do Rydel- Ona jest drugą mamą, tylko że nie jest przesadnie opiekuńcza. Po pewnym czasie miłego spędzania czasu, postanowili pozwiedzać Szczecin. Dziewczyny zdecydowały, że pójdą na zakupy, a oczywiście chłopaki wraz z nimi. Niezadowolone miny młodych mężczyzn było widać z kilometra. Jedynie Ryland się cieszył, bo pomyślał, że to będzie świetna okazja do noszenia zakupów Angeliki. Gdy doszli do ogromnego centrum handlowego z ponad trzystoma sklepami, Rydel przydzieliła zadania chłopakom.
- Baczność! Spocznij! Kolejno odlicz!- Blondynka ustawiała swoich braci i chłopaka do pionu, a Angelika z Blanką miały z tego niezły ubaw.
- Jeden!- Krzyknął Ross.
- Wróć!- Zażądała dwudziestodwulatka.
- Co znowu?- Spytał znudzony dziewiętnastolatek.
- Nie jesteś na matematyce! Od nowa! Baczność! Spocznij! Kolejno odlicz!- Kobiety przechodzące koło nich podziwiały to, jak Rydel radziła sobie z pięcioma chłopakami.
- Raz!- Krzyknął poprawnie Ross i zasalutował.
- Dwa!- Zrobił to samo co Ross, Riker.
- Trzy!- Rocky.
- Cztery!- Ellington.
- Pięć!- Ryland.
- Wy moje kochane ufoludki idziecie z nami, nie oddlacie się od nas na krok, zrozumiano? Bo jak nie...- Zagroziła Delly przeszywając każdego przerażającym wzrokiem.
- Tak jest kapitanie Rydel!- Krzyknęli chórem, a Angelika i Blanka starały się stłumić swój śmiech. Podczas zakupów w sklepie "Zara", Rydel dostrzegła przepiękną sukienkę nadającą się na zbliżające się wielkimi krokami galę Eska Music Awards. Dziewczyna wzięła odpowiedni rozmiar, przebrała się i zaprezentowała przyjaciółką.
- I jak?- Spytała blondynka machając rękawami białej przewiewnej sukienki z koronkowymi rękawami.
- Rydel, wyglądasz bosko!- Wstała z wrażenia Angelika.
- Ona ma racje, wyglądasz cudownie!- Zachwycała się Blanka.- Musisz ją wziąć.- Dodała.
- Dobra, to biorę.- Wskoczyła do przymierzalni, a Angelika próbowała znaleźć coś dla siebie.
- W tym Ci będzie ładnie.- Wyciągnął czarną sukienkę do trzy czwartej uda dziewczyny Ryland.
- Mówisz?- Uśmiechnęła się do niego oglądając sukienkę.
- Zobaczysz, będzie na Tobie wyglądać pięknie.- Odwzajemnił uśmiech dziewczyny.
- To idę przymierzyć.- Oznajmiła nastolatka z uśmiechem na twarzy. Przebrała się i zaprezentowała brunetowi.
- A nie mówiłem, że będzie pięknie?- Spytał.
- Ładna jest.- Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze.
- Jeśli Ci się podoba, to kupię ją. No wiesz, taka przyjacielska przysługa.- Zaproponował, na co Ona stanowczo się nie zgodziła.
- Nie Ryland, Ona jest zbyt droga, nie pozwolę na to.
- Nalegam...- Przekonywał ją, ale Ona była nie ugięta.
- Nie, sama za nią zapłacę.
- Uparta jesteś.- Zaśmiał się.
- Może i jestem...- Uniosła jedną brew do góry, na co On się zaśmiał. Po pięciu minutach Rydel i Angelika były przy kasie. Zapłaciły za swoje zakupu i przez kolejne czterdzieścipięć minut chodziły po sklepach. Po skończonych okupacjach galerii handlowej, musieli wracać do hotelu. Tak jak Ryland zaplanował, tak zrobił. Niósł torby Angeliki, z czego bardzo się cieszył. Po trzydziestu minutach drogi, doszli do hotelu. Przebrali się, odświeżyli i ruszyli w stronę amfiteatru na M&G z fanami.
Angelika i Blanka prowadziły swoich przyjaciół i ich rodziców do powyższego opisanego miejsca. Nie było łatwo, zdążyli się zgubić, ale ostatecznie doszli na miejsce punktualnie. Fani przywitali zespół głośnym piskiem. Rozpoczęły się zdjęcia na specjalnym tle R5 z trasy Sometime last night, która miała się rozpocząć  na początku 2016 roku. Następnie R5 zagrali parę akustycznych piosenek, a Angelika i Blanka stały wraz z Markiem świetnie się bawiąc. Zmęczeni poszli na kolację do pizzeri. Rozmawiali o sobie. O zainteresowaniach Angeliki i Blanki. Stormie, która wcześniej nie wiedziała, dowiedziała się o tym, że Angelika jest YouTuberką. Podziwiała ją za to. W przyjaznej atmosferze udali się do hotelu. Gdy chłopacy weszli do swojej sypialni, Ross zaczął rozmowę:
- Stary..- Poklepał młodszego po ramieniu.- Angelika Ci się podoba?- Spytał Ross Rylanda.
- Co? Niee.- Spojrzał na starszego marszcząc brwi.- Dobra, masz mnie.- Opadł bezradnie na łóżko.
- Widać to. Moim zdaniem poczekaj trochę, później jej to powiesz. EMA będzie świetną okazją.
- Eh, też tak myślę.- Westchnął ciężko.- Mimo wszystko, dzięki brat.
- Do usług.- Odpowiedział. Cała piątka położyła się do łóżek, zasnęli.

---------------------------------------
Hejoo, wiem że nie było 3 komentarzy, nie dziwie się wam, bo tamten był mega słaby xd za to jest normalnie, tak jak powinno być xd DZISIAJ JEST MIESIĘCZNICA KONCERTU, CZAICIE? :O Jeju, jak ten czas szybko leci ;o Miłegoo
2 komentarze= next

niedziela, 25 października 2015

Rozdział 3

*Oczami Angeliki*
Ruszyłyśmy w stronę autobusu. Przed nim stali: Stormie, Rydel, Riker, Ross, Ellington, Rocky i Ryland. Przyśpieszyłyśmy kroku i jako pierwsza przytuliła mnie Stormie. Ta kobieta jest cudowna. Jest bardzo miłą i ciepłą osobom, która wychowała niezwykle utalentowane dzieci.
- Dzień dobry!- powiedziałam gdy kobieta mnie puściła.
- Rydel!- krzyknęłam uradowana.- Jak dobrze Cię widzieć.
- Ciebie też.- blondynka się uśmiechnęła i mocno mnie objęła klepiąc po plecach.
- Więc, koło mnie jest Riker, ale to wiesz.- zaśmiała się.
- Hej Rik.- uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Hej, tak między nami, to ja jestem ten normalny.- udawał poważnego, jednak nie wychodziło mu to i wybuchł śmiechem.- żartowałem.- dodał. Następny był Ross.
- Witamy w Wariatkowie!- powitał mnie ciepłym spojrzeniem i przytulasem. Ell i Rocky się wygłupiali. Chichrali się nie wiem z czego.
- Jak tylko wejdziemy to zobaczysz kto będzie miał pilot od telewizora.- powiedział roześmiany Rocky do Ellingtona.
- O hej mała.- przytulili mnie Ell z Rocky'm. - Pilot będzie jej.- dwudziestolatek wskazał na mnie, a ja się cicho zaśmiałam.
- Haha, nie chcę mieć nic dotyczenia z waszym pilotem.
- Czyli będzie mój!- wystawił mu język Ratliff. Roześmiana całą tą sytuacją podeszłam do Rylanda i przywitałam się z nim. Dostrzegłam w jego oczach coś niesamowitego, nie da się tego opisać. Zpeszona podałam mu dłoń i przytuliłam Go. Wszyscy po koleji zaczęliśmy wchodzić do autobusu. Ja z Rylandem zostaliśmy na końcu. Wolnym krokiem wchodziłam schodkami do środka pojazdu. Widok był niesamowity. Być przez parę godzin jazdy w takim wypasionym autobusie. Rozglądałam się po wnętrzu. Na prawo była mini kuchnia,  drzwi do łazienki i dwupiętrowe łóżka, które w takich autobusach są umieszczone, a na lewo kierowca.
- Oprowadzę Cię.- odezwał się Do mnie Ryland, na co ja przytaknęłam.
- Tutaj przyrządzamy posiłki, czyli taka mini kuchnia, przed mini kuchnią jest kącik gier, czyli konsola i telewizor, na lewo jest toaleta, którą urzęduje Rydel, a gdy wejdziesz wgłąb, będą piętrowe łóżka. Będziemy z nich korzystać tylko w czasie jazdy, bo cały tydzień będziemy mieszkać w hotelu. Pokaże Ci, które są wolne.- powiedział osiemnastolatek prowadząc mnie wgłąb pojazdu.
- Te są wolne.- wskazał na jedno łóżko na górze, i na jedno na dole.- które wybierasz?
- Zagospodaruje tę na dole.- położyłam na nim torebkę i uśmiechnęłam się do chłopaka, a On uśmiechnął się do mnie odchodząc do "salonu", czyli kąciku gier. Patrzyłam przez chwilę jak odchodzi. Po sekundzie spostrzegłam przy mnie Rydel i Blankę.
- No i jak?- spytała blondynka, rękoma prezentując autobus.
- Jest C-U-D-O-W-N-Y!- wszystkie trzy się zaśmiałyśmy.
- Haha, cieszę się, że Ci się podoba.- zachichotała dwudziestodwulatka.- Mówię wam, będzie świetnie.- uśmiechnęła się do nas.
- No a jak inaczej?- spytała sarkastycznie Blanka.
- Współczuję wam, musicie przestawić swój zegar biologiczny, to musi być trudne.
- Oj tam, są na to tabletki.- powiedziała sarkastycznie Delly. Rocky z Ellingtonem bili się o pilota, Riker starał się ich ogarnąć, a Ross z Rylandem? Czy Oni oglądają moje filmiki? Nie lubię, gdy ktoś ogląda przy mnie moje filmiki, to takie niezręczne, ale za razem miłe. Przecież ja tam mówię po Polsku, Oni nic nie rozumieją.
- Chłopaki?- stanęłam przed nimi i spojrzałam na ekran telefonu Rossa. Przeglądali mojego Snapchata i Instagrama. To słodkie.- Co robicie?- spytałam marszcząc brwi.
- A oglądamy Cię.- powiedział blondyn nie odrywając wzroku od ekranu telefona. Zaśmiałam się zakrywając dłońmi twarz.
- Co jest?- spytał Ryland również nie odrywając wzroku od telefonu.
- Przecież to jest po Polsku.- stwierdziłam i usiadłam koło bruneta.
- Szczegół.- zaśmiał się.- Chcesz pooglądać z nami?
- Ja to oglądałam milion razy.- zaśmiałam się, a brunet za raz po mnie.
- Nie chichrajcie się tak! Ja tu próbuje coś zrozumieć!- udawał oburzonego Ross. Po paru sekundach podbiegł do mnie Rocky z Ellingtonem, którzy trzymali razem pilota od telewizora.
- Powiedz mu coś!- prosił mnie Ellington.
- Mi? Chyba Tobie!- wtrącił Rocky.
- Oni tak zawsze?- spytałam Rikera, który za kłócącą się dwójką.
- Niestety.- westchnął ciężko.
- Współczuje.- zaśmiałam się i wstałam z kanapy i poszłam szukać dziewczyn, aby uniknąć 'rozwiązania problemu'. Znalazłam je siedzących na łóżku Rydel grzebiące w swoich kosmetyczkach.
- Może pokaże Ci, jak zrobić tą kreskę?- zaproponowałam blondynce i usiadłam koło Blanki.
- Później.- wstała i złapała nas za nadgarstki  prowadząc nas do oszołomów, którzy wyrywali sobie pilot z rąk. W akcje wkroczyła dwudziestodwulatka, która wyrwała pilot swojemu chłopakowi i usiadła na kanapie klepiąc miejsce obok siebie, na znak, żebyśmy usiadły. Rocky i Ellington patrzyli na nią, jak na boginię. Same byłyśmy w szoku. Patrzyłyśmy na nią ze zdziwieniem.
- Co?- spytała zdezorientowana naszymi spojrzeniami.
- Nie, nic.- odpowiedziała Blanka siadając z lewej strony blondynki, a ja z prawej.
- Jakie filmy lubicie?- spytała Rydel wyciągając z szuflady pod telewizorem milion płyt CD.
- Ja tam lubię pożądne wyciskacze łez.
- To tak jak ja.- odwróciła się Rydel i uśmiechnęła do mnie.- Blanka?
- Ja tak samo.
- Mam tu "Nostalgię Anioła", może być?
- Tak! Kocham ten film.- odpowiedziałyśmy razem z Blanka. Gdy zaczął się film, dołączyli się do nas chłopaki wraz z Stormie i Markiem. W trakcie filmu ryczałyśmy jak bobry, a najbardziej ja i Rydel. Po skończonym seansie zaczęła się bitwa o pilota. Rocky z Ellem niemal bili się o niego, ale było widać, że każdy jest zbyt zmęczony, żeby ich uciszyć.
- Nie wiem jak wy, ale ja mam ich dość, idę spać.- oznajmił naburmuszony Ross.
Reszta rzuciła krótkie "ja też" i poszła do swoich łóżek. My też byłyśmy zmęczone, więc także udałyśmy się do łóżek. Od razu zasnęłam. Trzeba zbierać siły, na miesiąc z "oddaj pilota!" i "Angelika zdecyduje". Wszyscy byli tacy, jakich sobie wyobrażałam. Są niezwykle mili jak i za razem zabawni.

- Dzieci! Jesteśmy!- Krzyknął Mark. Odsłoniłam zasłonę od łóżka i rozejrzałam się do okoła. Wszyscy dopiero się obudzili, natomiast Rocky i Ellington nie spali. W ogóle nie spali? A tak, oni mieli zajęcie, czyli bitwa o pilota. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wstałam na równe nogi przecierając oczy. To samo zrobiła reszta. Z górnego łóżka zeszła Blanka. Po pięciu minutach wszyscy byli gotowi do wyjścia. Mark wyciągnął walizki i czekaliśmy na Rylanda. Było gorąco, słońce świeciło, bezchmurne niebo- moja ulubiona pogoda. Z autobusu wyszedł Ryland, przejął od swojego taty walizkę i ruszyliśmy w stronę hotelu. Autobus był zaparkowany niedaleko, więc szybko do niego doszliśmy. Bardzo miła pani przy recepcji rozpoznała R5 i poprosiła ich o wspólne zdjęcie. Udaliśmy się do pokoju numer dwadzieścia dwa na pierwszym piętrze i weszliśmy do pomieszczenia. W środku był przepiękny salon, na prawo był łuk prowadzący do kuchni, a na wprost po lewej stronie sofy był pokój dziewczyn, a na prawo pokój chłopaków. Nigdy nie widziałam takiego pokoju hotelowego przypominającego mieszkanie. "Mieszkanie" było w stylu nowoczesnym. Pomiędzy pokojami dziewczyn i chłopaków był biały narożnik. Przed nim znajdował się szklany stolik do kawy z wazonem pełnym tulipanów. Pod stolikiem był duży srebrny włochaty dywan. Mi i Blance szczęka opadła z wrażenia. R5 są pewnie przyzwyczajeni do tego typu miejsc, nie to co my.
- Wow, ale tu jest pięknie!- zachwycałam się pomieszczeniem wszystko oglądając dokładnie.
- Nieźle, co?- odezwała się Blanka.
- A tu jest nasza sypialnia na ten tydzień.- powiedziała Rydel prowadząc nas do pokoju. Otworzyła nam drzwi i na sam widok nas zamurowało. Znajdowały tam się: trzy idealnie pościelone łóżka, kryształowy żyrandol, koła każdego łóżka biała eteżerka, a na nim wazon z różą, przy każdym łóżku róża jest innego koloru, na środku biały, duży puchaty dywan, biała pościel na łóżkach, a na pościeli błękitny koc. Po lewej stronie, znajdowały się drzwi do łazienki. Nigdy nie widziałam tak ekskluzywnej łazienki, jaką była ta. Łóżka w sypialni były ustawione do środka, czyli: jedno łóżko było na wprost, drugie po lewej, a trzecie po prawej. Koło łóżka po prawne stronie, było okno, na pół ściany. Na ścianie, koło której znajdowały się drzwi była jedna, ogromna szafa na resztę ściany. Jedno słowo, którym mogłam określić tą sylpialnie? B-O-S-K-A.
- Ja zajmuje to łóżko!- oznajmiłam podbiegając do środkowego łóżka z czerwoną różą.
- To ja biorę to!- Rydel podbiegła do łóżka, znajdującego się po lewej stronie z różową różą, a w tym samym czasie Blanka zajęła łóżko po prawej stronie z kremową różą.
- To co robimy?- spytała Blanka kładąc się na swoim łóżku.
- Skoro jest dziesiąta, a o trzeciej PM mamy M&G z fanami, to możemy pozwiedzać.- zaproponowała blondynka.
- Okej, mi tam pasuje.- Odpowiedziałam, rzucając w dwudziestodwulatkę poduszką. Przyjęła cios na klatę, wstała z łóżka i rzuciła we mnie poduszką. Wzięła kolejną i rzuciła w Blankę.
- Właśnie. Wszczynasz. Wojnę.- powiedziałam do blondynki z poważną miną.
- Przecież ty we mnie rzuciłaś!- zaśmiała się i zaczęła okładać mnie poduszką. Pierze latały, a do bitwy dołączyła się Blanka. Ostatecznie nikt nie wygrał, bo ogłosiłyśmy rozejm. Wyszłyśmy z sypialni i poszlyśmy do chłopaków chrzątających się po kuchni.
- Ruchy nie roby, idziemy połazić!- Rozkazała Rydel i wszyscy chłopcy ustawili się w rzędzie salutując.
- Tak jest oficerze Rydel!- odpowiedzieli chórem.
- Widzisz, tak trzeba sobie radzić, gdy ma się pięciu facetów w domu.- powiedziała pół szeptem dwudziestodwulatka. - Zabierać manatki i lecimy raz, raz!- Gdy młodzi mężczyźni wychodzili z salonu, Rydel klepnęła swojego chłopaka w tyłek zamykając drzwi wyjściowe od apartamentu.
----------------------------------------
Z tego rozdziału nie jestem zadowolona ;-; tak jakoś... No nie wiem xd Mam napisane milion razy lepsze ;-;
Myślę, że osoby które mnie znają domyślą się o dalszych zdarzeniach między... 8) haha, już nie spojleruje xddd Następny rozdział będzie pisany narratorem trzecioosobowym. Będę pisać na zmianę: czasami narratorem 3 os. a czasami 1 os. Soł, papa ;*
3 komentarze= next.

wtorek, 20 października 2015

Rozdział 2

Tego samego dnia
*Oczami Angeliki*
Nie wiem kiedy, ale usnęłam. Po przebudzeniu, sięgnęłam jedną ręką po telefon i spojrzałam na ekran blokady IPhone'a w celu sprawdzenia wiadomości i godziny. Pierwszą sprawdziłam godzinę- szesnasta trzydzieści cztery. Za godzinę miała przyjść Blanka.- Wyrobię się.- Pomyślałam. Następnie chciałam sprawdzić wiadomości. Na samą myśl, serce waliło mi mocniej, sama nie wiem dlaczego. Powoli odblokowałam telefon i zobaczyłam cyfrę jeden przy ikonce z wiadomościami. - Pewnie tak samo jak ja, od razu po przebudzeniu sięga po telefon.- Powiedziałam sama do siebie i cicho się zaśmiałam. Wiadomość od Rydel brzmiała następująco:
- 'Cieszymy się, że możecie jechać z nami. Jesteśmy bardzo otwarci na nowe znajomości, szczególnie z fanami. Wszyscy chcielibyśmy Was poznać. Jeśli cały miesiąc wytrzymacie z takimi oszołomami jak Rocky, Riker, Ross, Ellington i Ryland- szacun Emotikon kiss Będę ich pilnowała, żeby się nie zadłużyli w którejś z was :') Co wy na rozmowę przez Skype? U was jest dziewięć godzin do przodu, czyli koło czwartej, porozmawiamy o szczegółach, spytacie o co będziecie chciały, możemy pogadać o paznokciach, włosach, makijażu, bo chciałam Cię spytać o radę. No to do zobaczenia/ usłyszenia, paa'.- Gdy czytałam tą wiadomość, wielki uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Odpisałam jej, że zadzwonię na Skype za godzinę, bo jak na razie nie ma przy mnie Blanki. Rzuciłam telefon na łóżko i ułożyłam się wygodnie wgapiając w sufit i rozmyślając. Układałam sobie w głowie pytania do Rydel i tłumaczyłam je z języka polskiego na angielski. Moje umiejętności językowe były świetne. Kocham uczyć się tego języka, poznawać nowe kultury przeróżnych krajów, chciałabym zwiedzić cały świat. To było moje 'poboczne' marzenie. Tak na starość zwiedzić świat? Ciekawy pomysł. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. Podniosłam go z poduszki i odebrałam przychodzące połączenie od Blanki.
- Chciałam Ci tylko przekazać, że na jutro jesteśmy umówione do fryzjera na odświeżenie koloru, końcówek i innych takich tam bzdet. To będzie... Trzynasta trzydzieści, a ja już wychodzę z domu i jadę do Ciebie.
- Tak, tak, jasne... Rydel napisała.- wstałam z łóżka i usiadłam na fotelu obok przeglądając najnowsze wydanie "Glamour".
- Co chciała?
- Mówiła.- przewróciłam kartkę czasopisma na kolejną stronę.- w zasadzie to pytała się, czy możemy wejść na Skype'a, a ja odpowiedziałam jej, że za godzinę.
- No to ja już jadę, pa.- Nie zdążyłam się pożegnać, a brunetka się rozłączyła. Podniosłam swoje cztery litery z fotelu i poszłam do kuchni przygotować potrzebne rzeczy na "babski wieczór". Wyciągnęłam z barku słodycze, gazowane napoje i inne niezdrowe produkty. Przesypałam słodycze do poszczególnych misek, naszykowałam dwa kubki, pod pachę wzięłam Coca-Colę i ruszyłam z tym wszystkim w rękach do pokoju. Nie obeszło się bez opuszczenia dwu litrowej butli napoju na ziemie i bez robienia hałasu. Rodziców nie było w domu, nawet nie wiem gdzie pojechali. Zaniosłam wszystko do pokoju i tymczasowo położyłam na biurko. Przyniosłam z salonu biały, szklany stolik do kawy i położyłam obok łóżka. Wszystkie miski i szklanki położyłam na stolik. Ledwo skończyłam ustawiać cały prowiant, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi przyjaciółce zapraszając ją do swojego pokoju. Usiadłyśmy przy biurku i odpaliłyśmy laptopa. W międzyczasie Rydel podała nam swoją nazwę na Skype, więc bez problemu mogłyśmy się połączyć.
- Boję się.- Odezwała się Blanka.
- Czego? Ona chyba nie jest aż taka straszna.
- Boję się, że powiem coś nieodpowiedniego.- Zaczęła strzelać palcami, co bardzo mnie irytowało.
- Oj tam, możesz przestać strzelać palcami? To irytujące.- Zwróciłam uwagę brunetce. Wzięłyśmy głęboki wdech i wydech po czym połączyłyśmy się z Delly. Po paru sekundach odebrała.
- Słyszycie mnie?- Krzyknęła blondynka do laptopa, a zza jej pleców wybiegł Ryland.
- Słyszą Cię Delly.- Powiedział normalnym tonem do siostry. Zaśmiałyśmy się cicho.
- No cześć dziewczyny.- Uśmiechnęła się do nas Rydel poprawiając kamerkę internetową.
- Hej.- Odpowiedziałyśmy razem i odwzajemniłyśmy uśmiech od rodzeństwa.
- Angelika, ładnie wyglądasz.- Wtrącił się Ryland, oboje się zarumieniliśmy.
- Em, dzięki.- Uśmiechnęłam się do bruneta, po czym Rydel uderzyła go łokciem w przedramię.
- Ryry, ogarnij się, bo za chwilę wyjdziesz.- Zagroziła chłopakowi.
- To słodkie Delly, nic się nie stało.- Cały czas się do nich szczerzyłyśmy, a Oni robili to samo.
- Haha, pamiętasz co Ci pisałam, że czego dopilnuje?- Plątała język dwudziestodwulatka.
- Pamiętam.- Zaśmiałam się, a Ryland z Blanką patrzyli na mnie pytająco.
- Dobra, zmieniając temat.- Zaczęła blondynka klaszcząc w dłonie.- Słyszałyście akcję "Od fanki do przyjaciółki"?
- Nie kojarzę.- odpowiedziałam i spojrzałam na przyjaciółkę, która pokiwała przecząco głową.
- Więc chodzi o to, że gwiazdy takie jak Justin Bieber, Miley Cyrus itd. zapraszają wybraną fankę do siebie do domu, w naszym przypadku w tourne. W akcji chodzi o to, żeby fani poczuli, że mogą porozmawiać z nami jak z rodzeństwem, zapytać o radę. Chodzi i to, aby idole byli bliżej swoich fanów. Rozumiecie?- Dziewczyna skończyła nam tłumaczyć o co chodzi, a my przytaknęłyśmy na znak, że rozumiemy.- Wraz z zespołem...- zaczęła.
- I ze mną.- wtrącił się Ryland.
- Wylosowaliśmy Polskę z całej Europy, więc jedziemy tam, a Ciebie wyhaczyłam ja.- Ostatnie trzy słowa Rydel powiedziała dumnie.
- Jak miło!- Powiedziałam do Lynchów i szeroko się uśmiechnęłam.
- Żeby Ci było raźniej, ustaliliśmy, że możesz wziąć osobę towarzyszącą.
- Świetnie! A jak to będzie wyglądało, ile trzeba zapłacić?
- Żartujesz?! To jest za darmo!- Krzyknęła blondynka śmiejąc się.
- Dla tak ładnych pań, nie mogło być inaczej.- Dodał swoje pięć groszy Ryland.
- Jeszcze raz!- Ponownie zagroziła Rydel, na co my wybuchłyśmy śmiechem. Ryland też nie wytrzymał, i dał się ponieść emocją. Podobnie było z Delly. Rozmawiałyśmy z nimi o szczegółach dobrą godzinę. Gdy wszystkie sprawy organizacyjne mieliśmy załatwione, Rydel wyprosiła osiemnastolatka, bo miałyśmy pogadać o babskich sprawach.
- Dobra, z racji tego, że wy jesteście obcykane w tych sprawach urodowo- modowych, mogę prosić o radę?- Spytała dziewczyna skromnie się uśmiechając.
- Pytaj o co chcesz!- Odezwała się Blanka, na co ja jej przytaknęłam.
- Jak Ty robisz tą idealną kreskę?!- Pytała zniecierpliwiona Rydel, było widać, że ma dość męczenia się z eyelinerem.
- Lata praktyki...- Odpowiedziałam dwudziestodwulatce.- Pokaże Ci jak się spotkamy na żywo, tutaj będzie problem przez złe oświetlenie i jakość.
- Dzięki Bogu.- wypuściła powietrze z płuc. Rozmawiałyśmy na różne tematy, w międzyczasie do pokoju Delly wszedł Riker, aby się przywitać, później Ross, Rocky, Ellington i Stormie, z którą rozmawiałyśmy najdłużej. Spojrzałam na telefon, aby sprawdzić godzinę. Była dwudziesta druga. Rozmawialiśmy z nimi aż 5 godzin? Wow, pożegnałyśmy się z Delly, która pryskała energią, usiadłyśmy na fotelach, i nie planowanie usnęłyśmy.
*13 dni później*
Jutro jest wielki dzień. Jutro R5 przyjadą po nas swoim autobusem i jedziemy do Szczecina na Eska Music Awards. (Wiem, że EMA jest pod koniec sierpnia, ale tutaj jest pod koniec lipca xd ~od aut.)Gdy media się dowiedziały o pobycie R5 w Polsce, zaproponowali im różnego rodzaju gale, eventy itp. Oczywiście ja i Blanka też mamy na nie wstęp. Na razie mi wiadomo, że jako pierwsze jedziemy na tydzień do Szczecina na EMA, a później bodajże do Łodzi. Bilety na wszystkie zaplanowane koncerty rozeszły się w tydzień, a M&G w dwa dni. Jesteśmy już spakowane, autobus przyjdzie po nas za trzy godziny, a jest piąta siedemnaście nad ranem. Wiadomość o tym, że jadę wraz z R5 spowodowała sensacje. Wszystkie gazety plotkarskie o tym piszą, co nie jest mi na rękę. Filmiki po nagrywane, zmontowane, na cały miesiąc nagrałam ich tylko cztery. Podejrzewam, że będę robić vlogi z każdego miasta i snapować. W ciągu tych trzynastu dni razem z Blanką pisałyśmy, rozmawiałyśmy z Lynchami i okazało się, że mamy dość podobne zainteresowania z niektórymi członkami. Od godziny nie śpię. Czas wstawać. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przez pięć minut gapiłam się w ścianę. W końcu przełamałam się i poszłam się ubrać. Założyłam biały koronkowy crop-top, białe szorty, czarne niezbyt wysokie koturny, parę bransoletek, a włosy upięłam w luźnego warkocza na bok. Czarną, dużą walizkę przeniosłam z mojego pokoju do przedpokoju. Zjadłam płatki zbożowe, usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na Blankę, która za chwilę miała przyjść. Po dziesięciu minutach przeglądania różnego rodzaju portali społecznościowych, usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich rzucając telefon na łóżko i otwierając zawalonej dziewczynie torbami drzwi.
- Hej, jedziemy tylko na miesiąc.- Powiedziałam, przyglądając się walizce i trzema innym torbą.
- Tylko? Chyba aż. Ty masz jedną wielką walizkę, a ja parę małych, nic na to nie poradzę, że nie mogłam znaleźć większej. - Tłumaczyła się dziewczyna kładąc walizkę i torby na ziemię.
- No dobra, niech Ci będzie. Mamy jeszcze trzydzieści minut, napisze Delly, że jesteśmy gotowe.- Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Dokonywałyśmy ostatnich poprawek w makijażu i nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Odłożyłam maskarę do torebki, Blanka poszła otworzyć drzwi, a ja pożegnać się się z rodzicami i bratem zajęło mi to chwilę, gdyż kazania prawili mi wczoraj. Podbiegłam do drzwi i zobaczyłam Marka, który wynosił nasze walizki.
- Dzień dobry.- Powiedziałam uśmiechając się szeroko, na co co mężczyzna odpowiedział i uśmiechnął się:
- Cześć Angelika, gotowa?
- Tak.- Zamknęłam za sobą drzwi i udałyśmy się w stronę autobusu.

--------------------------------------------
No hej ;* Wpadam z rozdziałem drugim. Chciałabym, aby rozdziały były wstawiane regularnie: czyli jeden rozdział co pięć dni. Myślę, że taki układ będzie wam pasował, gdyż rozdziały nie są krótkie. Jest jeszcze jedna opcja: rozdział (krótki) co trzy/dwa dni. Napiszcie, co o tym myślicie. Papapa ;p
3 komentarze= next

środa, 14 października 2015

Rozdział 1

11 lipca
*oczami Angeliki*
Otworzyłam swoje zaspane oczy i ujrzałam biały sufit swego pokoju. Pierwsze co człowiek robi po przebudzeniu, a co najmniej ja, to pragnie przejrzeć swój telefon po 9 godzinnej przerwie od internetu. Ręką macałam szafkę nocną w poszukiwaniu telefonu. W końcu znalazłam. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zaczęłam przeglądać portale społecznościowe takie jak: Instagram i Facebook. Jako ostatnie, weszłam na Twittera, z którego mało kiedy korzystam, jedynie obserwowałam moich idoli. To co zobaczyłam wchodząc na portal społecznościowy spowodowało, że musiałam wstać. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Przetarłam dwukrotnie oczy po czym zaczęłam czytać Twetta. Od kogo on był? Był on od samej Rydel Lynch. Pytała się w nim o kontakt ze mną. Ze mną?! Prywatny kontakt ze mną?! W odpowiedzi podałam Jej mojego prywatnego Facebooka i parę słodkich emotikonek serduszek. Po co Delly chciała się ze mną kontaktować?! Serce biło mi szybciej, co chwilę sprawdzałam messengera i upewniałam się czy to czasem nie jest głupi żart. Wszystko wskazywało, że nie. Byłam zdezorientowana, nie wiedziałam po co Rydel do mnie pisze. Wystukałam numer do mojej najlepszej przyjaciółki- Blanki i  trzesącymi się dłońmi  kliknęłam opcje "połącz". Odebrała po drugim sygnale.
- Laska, muszę Ci coś powiedzieć!- wykrzyczałam do telefonu.
- Co się stało?! Gadaj, nie cierpliwie się!
- Rydel do mnie napisała z prośbą o kontakt!!! Na Tweeterze!
- Co? Kręcisz...
- Jeśli nie wierzysz, to przyjedź do mnie, pokaże Ci!
- Dobra, za 40 minut będę.- Odpowiedziała spokojnym tonem, a ja ciężko łapałam powietrze. Spojrzalam na ekran telefonu, na którym miałam zdjęcie Rylanda.
-10:16...- powiedziałam do siebie rzucając telefon na łóżko, wyciągając z szafy czarną przewiewną koszulkę na ramiączka, do tego jeansowe szorty. Zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam moje ciemnobrązowe włosy. Gdy byłam gotowa, udałam się do kuchni w celu przekąszenia czegoś. Moich rodziców nie było w domu, bo już załatwiali wszystkie formalności dotyczące przeprowadzki. Brat, który interesował się siatkowką, był na treningu. W L.A będzie miał więcej możliwości- On tak uważa. Ja tam na sporcie się nie znam, więc nie wypowiadałam się na ten temat. Jadłam płatki zbożowe przeglądając telefon. Nie mogłam się doczekać kiedy Rydel mi odpisze. Nerwowo zerkalam na zegar wiszący na ścianie obok lodówki. Po całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Podbiegłam do owych drzwi i przywitałam się z przyjaciółką:
- He..- nie dokończyła, bo jej przerwałam.
- Siadaj!- rozkazałam łapiąc ją za nadgarstek i prowadząc ją do mojego pokoju. - Czytaj!- rozkazalam po raz drugi, podając jej mój telefon.
- Dziewczyno! Gadaj co Ona chce!- wstała z łóżka i z bananem na twarzy oraz piskiem oddała mi telefon.
- Nie wiem, podałam jej mojego Facebooka i czekam aż napisze.- gdy wypowiadałam ostatnie słowo poczułam wibracje w ręku. Spojrzałam raz na telefon, raz na brunetke, która wzrokiem mówiła "no dalej, zobacz co to". Nabrałam powietrza do płuc i odblokowałam IPhone'a. To była wiadomość od Delly. Najpierw sprawdziłam, czy to na pewno Ona i tak, to była Ona, gdyż wyświetlił mi się jej profil z ponad milionem like'ów. Czytałam wiadomość, która do najkrótszych nie należała.
- Pisze, że... że...- nie potrafiłam nic z siebie wydusić, wiec podałam telefon przyjaciółce zakrywając dłońmi twarz, chodząc w kolko po moim pokoju.
- Czekaj... Ona pisze, że wie, o tym, że jesteś YouTuberką i proponuje Ci pojechanie z R5 i Rylandem po tourne po Polsce?! O. Mój. Boże.- Zaczęłyśmy piszczeć i skakać z radości. - Co i jak?- spytała brunetka, przez łzy szczęścia w oczach.
- Ja ni nie wiem!- Wykrzyczałam na całe osiedle również z łzami w oczach. - Dobra, musimy się ogarnąć i jej odpisać.- powiedziałam już spokojniejszym tonem.
- Spytaj się jej kiedy, gdzie jak i spytaj o wszystko!!!- Wywrzeszczała pełna entuzjazmu dziewczyna wbijając wzrok w ekran telefonu.
- Okej, wysłane, spytałam się jej kiedy, gdzie i jak.- Odłożyłam telefon na bok, i cały czas przyglądałyśmy mu się. Po  minucie usłyszałyśmy dźwięk powiadomienia. Wzięłam głęboki wdech. Odblokowałam telefon i czytałam wiadomość na głos:
- To odbędzie się w dniach od 25-ego lipca, do 26-ego sierpnia. Wraz z R5 i Rylandem będziesz nam towarzyszyć, ponieważ chcieli byśmy mieć lepszy kontakt z fanami i takim przykładem będziesz Ty. Oczywiście jeśli się zgodzisz. Możesz wziąć osobę towarzyszącą. W każdym poniższym  mieście zostajemy jeden tydzień. Czyli: Warszawa, Kraków, Szczecin, Wrocław i Łódź. W każdym z tych miast odbędzie się zlot z fanami. Czyli M&G.  Pewnie spytasz się 'dlaczego Polska?'. Tak wybralismy z zespołem. Bardzo lubimy Polskę, a z racji tego, że Polska to średniej wielkości kraj, będzie sprawiedliwie. Tu podsyłam Ci swój numer telefonu, bo podejrzewam, że mi nie wierzysz 2825895076 (numer wymyślony ~od aut.). Jeśli masz jakieś pytania, zadawaj śmiało, masz czas na zastanowienia się.- Skończyłam tłumaczyć wiadomość Rydel z angielskiego na polski. Nie mogłam uwierzyć. Z idolami w trasie?! Po Polsce!? Jeszcze mogę wziąć przyjaciółkę, która nie będę widzieć tyle czasu, pomijając oczywiście święta, na których będę?! Szczęka nam opadła. Po minucie  ciszy, zaczęłyśmy piszczeć i skakać z radości.
- To co, dzwonimy do niej?!- przytaknęłam brunetce.
- Boje się, Ty to zrób!- Wywrzeszczałam podając jej mój telefon.
- A ja to co?! Dobra razem.- Zasugerowała brunetka, wystukała numer do Rydel , połączyła się i włączyła tryb głośnomówiący. Usłyszałyśmy jej głos po drugim sygnale.
- Słucham? (Mówiła to po angielsku~od aut.)- Odezwała się blondynka, a nas zamurowało.
- Ryd...Rydel?- Jąkałam się.
- Angelika? Dobrze, że dzwonisz!- powiedziała uradowana.
- Chciałyśmy się upewnić, czy to naprawdę Ty.
- Haha, no oczywiście, że ja, chcesz coś wiedzieć?
-  Nie mogę uwierzyć... Muszę spytać o zgodę rodziców, dam Ci znać.
-  Okej, pa! Dzwoń do mnie czasem!
-  Pewnie, pa.- Rozłączyłam się. Piszczałyśmy i skakałyśmy po łóżku. Nie mogłam uwierzyć, Tourne po Polsce?! Z najlepszą przyjaciółką i idolami?! To jakiś żart. Wraz z Blanką omawiałyśmy wszystkie szczegóły, w co się ubierzmy, czyli napalałśmy się na zapas. Po czterdziestu pięciu minutach  gadania o wszystkim i o niczym, przypomniałam sobie o moim chłopaku- Patryku. Wysłał mi SMSa z prośbą o spotkanie. Pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi wyjściowe. Niedługo będziemy musieli się rozstać z powodu mojego wyjazdu. Będę tęsknić za Blanką i widzami. Za Patrykiem też.... Trochę. Skoro pojadę z R5 i Rylandem w tourne, to muszę nagrać filmiki na zapas.... Za nim się obejrzałam, byłam w parku, w którym umówiłam się z Patrykiem. Jak zwykle się spóźnił. Usiadłam na pobliskiej ławce, i oczekiwałam na niego. Po 15 minutach czekania na tego fajtłapę, wysłałam mu SMSa  z pytaniem 'Gdzie się podziewa' na co nie dostałam odpowiedzi. Włożyłam telefon do kieszeni szortów i co raz bardziej się niecierpliwilam.  Po jakimś czasie poczułam zimną dłoń, która spoczywała na moim kolanie. Gwałtownia otworzyłam oczy, i zimnym spojrzeniem spojrzałam na chłopaka, który spóźnił się oko. 20 min.
- Gdzie Ty byłeś, zapomniałeś, że się ze mną umówiłeś?- wykrzyczałam wstając z  ławki, robiąc mu niezłą awanturę. Mam już Go dość. Zawsze coś odstawia, jak nie trening, to nie wiem co. Czekam na to, jak się wytłumaczy. Nie wymagam od niego bycia przy mnie 24h na dobę, no ale błagam, widzimy się raz na tydzień. Powinnam to zakończyć.
- Wypadło mi coś...- No tego to się nie spodziewałam. Fuknęłam i zaczęłam odchodzić.
- Angelika!- Wrzeszczał za mną, ale ja miałam go gdzieś. Moment...
- A tak dla twojej informacji...- Zaczęłam wracając się do niego.- Za czternaście dni wyjeżdżam
- Co , gdzie?- Spytał zdziwiony.
- Dostałam propozycje i przyjmę ją. Wyjeżdżam na miesiąc. Będę zwiedzać Polskie miasta wraz z paroma osobami.
- Ale jak to? Na poczatku wrześniu wyjeżdżasz, nie będziemy się widzieć parę miesięcy, myślałem , że spędzimy te chwile razem. Wyraźnie posmutniał, usiadł na ławce i ukrył twarz w dłoniach. Widząc smutek Patryka, usiadłam koło niego i probowałam Go pocieszyć.
- Hej, dobrze będzie.- Objęłam Go za  ramie i poczochrałam jego blond włosy.
- Nic nie będzie dobrze. Wiem, że związek na odległość nie jest dobrym pomysłem i Ty też o tym wiesz.- Szczerze, to miał racje. Chciałam poczekać jeszcze trochę za nim się rozstaniemy.
- Wiem, niestety...- westchnęłam.- Chcę jeszcze poczekać, za nim będziemy musieli się rozstać, rozumiesz?- Chwyciłam Go za podróbek, tak aby patrzył mi w oczy.- Rozumiesz?- Powtórzyłam, po czym pocałowałam siedemnastolatka w policzek.
- Muszę juz iść.- złapałam Go za dłonie.
- Odprowadze cie.-  Stanął na równe nogi i uśmiechnął się do mnie.
- Chodźmy.- Rzuciłam obojętnie i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Szliśmy w ciszy. Po 5 minutach, ciszę przerwał Patryk.
- Z kim wyjeżdżasz? Gdzie? Nie wiem nic na ten temat.- Opowiedziałam mu o tym, co miało miejsce rano, na te słowa chłopak otworzył szeroko oczy i śmiał się.
- Patryk! Nie śmiej się. Spójrz...- wyciągnęłam z kieszeni telefon, odblokowałam go i podałam chłopakowi, aby przeczytał wiadomości od Rydel.
- Faktycznie!- Uśmiechnął się pod nosem prawie niezauważalnie, a jednak. Ja widzę wszystko.
- Z czego rżysz?!- Moja mina była poważna, a On, jak to On, wybuchł śmiechem.
- Chciałbym widzieć Twoją minę, gdy do Ciebie napisała.- Spoważniał.
- Ha-ha bardzo śmieszne.- Udawałam oburzoną. Za nim się obejrzeliśmy, byliśmy już przed drzwiami od mojego domu.- Pa.- pocałowałam chłopaka w policzek i weszłam do domu. Zastałam w nim moich rodziców siedzących na kanapie, pijących kawę i oglądających telewizję. - Nie uwierzycie  co się dzisiaj stało!- Rzuciłam klucze na komodę i pędem pobiegłam do salonu.
- Hm?- odezwała się mama biorąc łyka gorącej kawy.
- Rydel do mnie napisała! No wiecie, ta Rydel z R5. Dzwoniłyśmy razem z Blanką do niej, rozmawiałyśmy...
-  Oo, a co chciała?- przerwał mi tata.
- Właśnie chciałam wam wyjaśnić i spytać się o coś.- usiadłam na sofie obok mamy, wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam im od A-Z to, co Rydel mi napisała i powiedziała.- Więc, mogłabym? Wiecie, że to moje marzenie.- Potrafię przekonywać ludzi, to mój dar, więc nie było opcji, że się nie zgodzą.
- Ja nie mam nic przeciwko.- oznajmiła mama i spojrzała na mojego tate pytającym wzrokiem.
- No w sumie... Muszę wiedzieć kto to organizuje.
- Naprawdę? Dziękuje, dziękuje, DZIEKUJE!!!- Krzyczałam uradowana przytulając rodziców. Z psikiem pobiegłam do swojego pokoju i wybrałam numer do Blanki. Łza szczęścia zakręciła mi się w oku, na samą myśl, że mogę poznać swoich idoli i przeżyć to wraz z moją najlepszą przyjaciółką. Opadłam na łóżko i czekałam aż brunetka odbierze telefon.
- No hej.- w telefonie usłyszałam jej głos.
- Laska! Pozwolili mi!- Wstałam z łóżka i chodziła w kółko po pokoju ciężko oddychając.
- Cudownie! Mi tez!- Pisnęła.
- To będzie najlepszy miesiąc EVER! Zaśmiałam się.
- No ba! Jeju, to tylko dwa tygodnie, trzeba pójść na zakupy, spakować się, zrobić się na bóstwo!- Gadała jak najęta, postanowiłam jej przerwać.
- I nagrać na zapas filmiki!...- Przekrzyczałam ją.
- No i to też...
- Wpadnij do mnie na noc, obgadamy WSZYSCIUSIENKO.
- No spoko. Umowie nas do fryzjera, kosmetyczki, na paznokcie...poduczymy się angielskiego.
- Haha, pewnie... Która godzina? Czternasta? Tak późno?! Dobra, lece montować i nagrywać filmy. A i jest jeszcze jedna kwestia. Powiedzieć widzom czy nie?
- Nie mów, zrobisz im niespodziankę, będą zachwyceni.
- No dobra, to ja lece, pa
- Paa.
Rozłaczyłam się i napisałam do Blanki o której ma przyjść. Blanka jest cudownym człowiekiem. Znałam ją od przedszkola, jest bardzo miłą i uczciwą osobom. Nie potrafi kłamać, jest szczera do bólu, gdy zaczynałam na YouTube wspierała mnie. Każdemu życzę takiej przyjaciółki. Przypomniałam sobie, że muszę napisać Rydel odpowiedź. Wysłałam ją i zabrałam się za montowanie. Zajęło mi to dwie godziny. Gotowy filmik od razu wrzuciłam na kanał. Spojrzałam na ekran telefonu, by sprawdzić czy nie mam wiadomości od Delly. Nic. Opdłam na łóżko i rozmyślałam. Wyobrażałam sobie jacy Oni są. Nie mogę się doczekać dwudziestego piątego, wtedy ich poznam, przez miesiąc będą dla mnie najbliżsi. Będę z nimi rozmawiać jak z rodzeństwem, ah, będzie cudnie...
--------------------------------
Hejoo, przybywał z rozdziałem pierwszym 8) Z góry przepraszam za błędy, pisałam to na telefonie. Mam napisane już sześć rozdziałów xD będę się starała, aby były One długie ;)
2 komentarze= next

poniedziałek, 12 października 2015

Prolog


Nazywam się Angelika Williams, mam 17 lat, jestem Polką, mieszkam w Warszawie wraz z moja rodziną: Mamą Iwoną, tatą Piotrem i dziewiętnastoletnim bratem Igorem. Mam chłopaka Patryka. Nie wiem, czy Go kocham, nie czuję do niego nic specjalnego, jednak z zerwaniem wole poczekać do mojego wyjazdu, o którym powiem później. Jestem YouTuberką z 309 005 tyś widzami. Moje filmy są urodowo-vlogowe. Interesuje się fotografią, obróbką filmów i językiem angielskim. W moim życiu nie brak autorytetów, czyli R5. Zespół grający muzykę pop-rock, czyli to co kocham. Moim marzeniem jest z nimi porozmawiać, przytulić ich i osiągnąć sukces na YouTube. To moja pasja, moje życie, mój sens życia. Trwają wakacje, a we wrześniu wyjeżdżam do Los Angeles. Nie jadę tam na parę dni, jadę tam na stale. Z tego powodu się cieszę i to bardzo, bo zawsze chciałam tam zamieszkać. Chciałabym ten pozostały czas w moim ojczystym kraju spędzić niezapomnianie. Zrobić coś, czego nigdy nie zrobiłam. Spotkać kogoś, kogo nigdy nie znałam, poczuć coś czego nigdy nie poczułam. Wystarczy tylko parę chwil, abym miała możliwość doświadczenia tych wszystkich rzeczy...

-------------------
Taki krótki prolog na początek :3 Mam nadzieję, że wam się spodoba. Od razu mówię: Zbieżność osób i nazwisk jest przypadkowa! No prawię, bo Patryk tutaj gra jako chłopak naszej głównej bohaterki. Gdyby ktoś mógłby zrobić mi tło na bloga- niech się zgłasza pod prologiem. Komentujcie!